1. W jaki sposób warto wykorzystać czas studiowania? Skupić się wyłącznie na nauce, działać też w organizacjach studenckich czy może połączyć studia z pracą?

 

Myślę, że to bardzo indywidualna kwestia i sporo zależy od podejścia danej osoby, samozaparcia i ambicji. Studiowanie, pracowanie (nawet dorywczo) oraz udzielanie się w kołach naukowych czy organizacjach studenckich jednocześnie to spore wyzwanie, które wymaga dobrej organizacji czasu oraz wiele sił i motywacji do działania. Nie mniej jednak, to jedyny taki czas w naszym życiu gdy faktycznie możemy się angażować, rozwijać i wykazać na tylu płaszczyznach. Na niektórych kierunkach matematycznych czy technicznych samo studiowanie może okazać się być trudne i absorbujące w pełni. Radziłabym wtedy skupić się wyłącznie na nauce i pozytywnym zaliczeniu egzaminów. Szczególnie tyczy się to pierwszego i drugiego roku studiów licencjackich, wtedy to też studiując Międzykierunkowe Studia Ekonomiczno-Menedżerskie na Uniwersytecie Warszawskim, odczuwałam największy natłok obowiązków naukowych. Nie mniej jednak, jeśli ktoś czuje, że jest w stanie wygospodarować trochę więcej czasu ażeby zaangażować się w działalność studencką i (przede wszystkim) wziąć tam odpowiedzialność za swoje czyny i obowiązki to w pełni zachęcam do tego aby jak najwcześniej dołączyć do interesującej Was organizacji. Ja już w październiku, na pierwszym roku studiów, wzięłam udział w rekrutacji do Stowarzyszenia Cognitis. Połączenie studiowania z działaniem w Stowarzyszeniu pomogło mi zachować balans pomiędzy teorią i praktyką oraz nauczyło mnie dokładnego gospodarowania czasem i zadaniami w ciągu każdego dnia. Dla tych którzy wybierają pracę dla doświadczenia, a nie z potrzeby zdobycia środków finansowych, zalecam jednak skorzystać z wakacyjnych ofert staży lub zaczekać z decyzją o podjęciu zatrudnienia najwcześniej do wakacji po drugim roku studiów. 

 

  1. Kiedy jest odpowiedni moment na rozpoczęcie pracy? Czy warto rozglądać się za nią już na pierwszym roku studiów czy w pierwszej kolejności zdobyć doświadczenie w projektach studenckich?

 

Jest to bardzo indywidualna decyzja. Jeśli chodzi o moje zdanie, to tak jak wspomniałam już wcześniej, polecam rozpocząć poszukiwania najwcześniej na drugim roku studiów licencjackich tak aby móc zacząć pracę w wakacje i ewentualnie kontynuować zatrudnienie również na trzecim roku. Wcześniejsze lata można w pełni poświęcić na studiowanie :) Ja swoją pierwszą poważna pracę rozpoczęłam właśnie po drugim roku studiów licencjackich i sukcesywnie aż do zakończenia studiów zwiększałam swoje zaangażowanie oraz odpowiedzialności jako praktykantka w dziale Human Capital w firmie PwC. Nie mniej jednak, to właśnie wcześniejsza działalność projektowa (oraz później prezesura) w Cognitis, pozwoliły mi znacznie łagodniej i bez większego stresu wejść w strukturę PwC. Warto zwrócić uwagę na to, że członkostwo w organizacjach studenckich pomaga nam nie tylko zdobyć doświadczenie w zakresie projektów czy działań operacyjnych, ale przede wszystkim aktywności te uczą nas życia w symbiozie i w kontakcie z innymi w ramach organizacji. To doskonała lekcja komunikacji, pewnych postępowań organizacyjnych oraz przede wszystkim - umiejętności pracy i funkcjonowania w grupie. Dlatego też ponownie zachęcam i polecam najpierw zdobyć pewne nawyki i zdolności w ramach organizacji studenckich, w których od starszych kolegów, w bardzo krótkim czasie, można nauczyć się wiele, niskim kosztem i co najważniejsze - z mniejszą odpowiedzialnością i konsekwencjami w momencie niepowodzenia, a następnie zdolności te płynnie przenieść do firmy, w której odbywa się praktyki. 

 

  1. Jak udaje Ci się pogodzić bycie Prezesem Stowarzyszenia, studia na dwóch kierunkach, pracę oraz podróże?

 

Podstawowym narzędziem mojego codziennego życia jest kalendarz. Ten w telefonie, w laptopie czy notesie - forma nie ma znaczenia. Ważnym jest aby nawyk organizowania sobie każdego dnia od poranka do wieczora szybko w sobie zakorzenić i konsekwentnie pielęgnować. Oczywiście, staram się też wygospodarować takie dni (a czasem nawet weekendy) gdy jedynym wpisem w kalendarzu jest właśnie to by nic nie planować albo ustalić wtedy odpoczynek, wyjazd do rodzinnego miasta czy wspólny weekend nad morzem z przyjaciółmi. Ważnym jest, aby wypracować u siebie pewien balans, który pomoże wyegzekwować maksymalną wydajność naszej pracy. Drugim, po kalendarzu, aspektem jest wydzielanie sobie ograniczonego czasu na dane obowiązki każdego dnia. Chodzi tutaj o wyznaczenie np. 2 godzin na działanie na rzecz Stowarzyszenia, 2 godzin na naukę oraz godziny na planowanie kolejnej podróży. W taki oto sposób można dość owocnie wygospodarować sobie wieczór, z podziałem na kilka obowiązków. Poza tym, należy znaleźć w sobie jakąś wewnętrzną energię i motywację, która codziennie rano pozwala budzić się i wypełniać zadania zgodnie z kalendarzem i ustalonym planem, przy czym czerpać z tego niewiarygodnie dużą radość i satysfakcję. Na to niestety nie potrafię zdradzić receptury, bo sama czasem zastanawiam się skąd ta energia we mnie się bierze. Nie mniej jednak, każdemu z Was również jej życzę!

 

  1. W jaki sposób wyjazd na wymianę studencką wpłynął na Twoje życie? Polecasz innym studentom wyjazd z programu Erasmus? 

 

Jeśli chodzi o moją wymianę Erasmus, to tutaj należy już na samym początku zaznaczyć, że to nie była taka zwyczajna wymiana. Nie wyjechałam całkowicie na cały semestr na zagraniczną uczelnie, ani na rok. Przez 5 miesięcy dzieliłam swoje życie pomiędzy Warszawą, gdzie pracuje i mieszkam obecnie, a moim rodzinnym domem w Rybniku, z którego 3 razy w tygodniu udawałam się samochodem do oddalonej o 70 kilometrów Ostrawy w Czechach. Zdecydowałam się podjąć wymianę w ramach programu Erasmus na tamtejszej Politechnice Ostrawskiej. Początkowo wydawał mi się ten pomysł nierealny i długo odwodziłam się od myśli na ten temat. Aż nadszedł pierwszy tydzień roku akademickiego. Poniedziałki spędzałam w pracy w Warszawie i wieczorem jechałam na Śląsk. Wtorki, środy i czwartki przeznaczone były na dni zajęciowe w Ostrawie. Ekonometrię kończyłam bardzo późno w czwartki, musiałam wychodzić wcześniej z zajęć aby błyskawicznie przetransportować się do Rybnika, skąd miałam ostatni pociąg do Warszawy. W piątki ponownie wracałam do pracy. Weekendy zazwyczaj spędzałam podróżując po Polsce lub za granicą. W jaki sposób wyjazd na wymianę studencką wpłynął na moje życie? Okres ten nauczył mnie, że nie ma rzeczy niemożliwych, że można być w kilku miejscach Europy jednego dnia, że można zaginać czasoprzestrzeń i hartować siebie samego do pracy w trudnych warunkach. Jestem przekonana też, że to wszystko by się nie udało, gdyby nie moi rodzice, którzy zawsze mnie wspierają oraz najbliżsi przyjaciele, moi współpracownicy oraz wspaniała managerka w pracy, która dodaje mi do wszystkiego skrzydeł. Oczywiście, nie mogę powiedzieć, że nie było chwil słabości i niepowodzeń. Były. Ale to właśnie one nauczyły mnie, w tej całej szalonej wymianie, najwięcej. Czy polecam innym studentom wymianę w ramach programu Erasmus? Oczywiście! Nie byłam na takiej typowej wymianie, ale wszystko co pozwala nam łatwiej podróżować, poznawać inne kraje, kultury i pięknych ludzi wokół nas - musi być warte polecenia. Moją, ekstremalną wymianę, polecam tylko osobom o bardzo mocnych nerwach i dużym akumulatorze energii, bo to był naprawdę wymagający czas. 

 

  1. Czy podróże pomogły Ci rozwinąć umiejętności, których używasz w środowisku zawodowym?

 

Zdecydowanie tak. Podczas dalekich podróży, zdajemy sobie sprawę z ludzkich priorytetów. Gdy podróżowałam sama po Stanach Zjednoczonych, wiedziałam, że moją misją, prócz wspaniałej przygody, jest moje zdrowie i bezpieczeństwo. Mogłam stracić pieniądze, bagaż, kamerę z pełną kartą pamięci, cokolwiek co materiale - ważne żeby wrócić cało do domu. To doskonała lekcja tego, co tak naprawdę jest ważne w życiu - czyli człowiek i ludzkie życie. Jeśli takimi wartościami kierujemy się ogólnie, a tym bardziej w środowisku zawodowym, możemy mieć pewność, że wszystko jest na dobrej drodze. To w kontekście światopoglądu i priorytetów. Jeśli chodzi o umiejętności jakie dają podróże - to na pewno odwaga, zaradność, otwartość na innych, umiejętność dobrego planowania i wykorzystywania czasu, a także odporność na stres (też w podróżach się on pojawia) i jeśli podróżujemy z kimś - to zdolność do kompromisów i współpracy. Brzmi jak cechy z CV, aczkolwiek to realne umiejętności, które, jeśli ktoś wykorzystuje w codziennym życiu, chociażby dzięki podróżowaniu, to zakorzeniają się na tyle dogłębnie, że stają się częścią naszego charakteru. To pomaga funkcjonować w środowisku zawodowym. Jeśli na co dzień wyznaje pewne wartości, posługuje się umiejętnościami ukształtowanymi przez niespodziewane i ciężkie sytuacje w trakcie podróży, to mam pewność, że w kryzysowym momencie podczas projektu czy innego, zwykłego dnia pracy, będę w stanie sobie z tym poradzić.

Ta strona używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej. Więcej informacji znajdziesz Tutaj.